wtorek, 19 lutego 2013
5. Lepiej jest żałować tego, co zrobiłeś niż...
Uwaga, dzisiejszy post będzie raczej jednym z tych depresyjnych i pełnych narzekań. Jeśli ktoś uważa takie rzeczy za beznadziejne, od razu uprzedzam, żeby oszczędzić cierpień. Jeśli jednak lubicie zaczytywać się w bzdurach i nieprzemyślanych zdaniach, zapraszam do lektury.
Człowiek tak naprawdę mało jeszcze wie. Czasem nawet nie wie, czego chce i do czego dąży. Uczy się każdego dnia, metodą prób i błędów, czasem samych błędów, czasem uczy się jedynie jak coś spieprzyć, a nie uczy się, jak tego nie powtarzać. Czasem jesteśmy zaślepieni i naiwni. Czasem sami jesteśmy przyczyną tego, że wszystko jest takie skomplikowane. Czasem mają na to wpływ inni i nic nie można na to poradzić. Życie wciąż rzuca pod nogi jakieś kłody, po dziesięciu latach wciąż żałujemy, że nie ominęliśmy ich w odpowiednim momencie.
Znacie to powiedzenie, że lepiej jest żałować tego, co zrobiłeś niż czego nie zrobiłeś? Ogólnie, zgadzałam się z nim i w jego myśl zrobiłam coś głupiego. Wyszło, o ironio, odwrotnie. Od tego wydarzenia minęło już dużo czasu, ale czasem wciąż nawiedzają mnie myśli, jaka byłam wtedy głupia.
Istnieje tylko przyszłość - tak podobno trzeba myśleć, trzeba działać, bo życie ucieka. Łatwo jest wypowiedzieć w myślach te kilka zdań, trudniej jest postępować tak, jak nakazują. Właściwie, nie trafiło mi się najgorzej, na pewno moje życie nie jest tragiczne. Jednak bywa irytujące i beznadziejne. Nie potrafię zaakceptować wielu rzeczy. Czasem myślę, że gdyby moja postawa wobec wszystkiego była obojętna, a ja zachowywałabym się jak moje znajome ze szkoły, byłoby o wiele łatwiej. Trudno jest tak po prostu się nie przejmować. Wiadomo, problemy są, zawsze były i będą, problemy w rodzinie na przykład. W wielu kwestiach nie mogę nic zrobić. Mogę tylko siedzieć i patrzeć, jak wszystko rozpada się na kawałki. Mogę się zastanawiać, po co to wszystko, jaki to ma sens, choć i tak zwykle nie znajduję odpowiedzi.
Dlaczego o tym piszę? O wiele łatwiej jest o czymś napisać niż powiedzieć. I o czasem o wiele łatwiej jest nawiązać kontakt z osobami z sieci, których nigdy się na oczy nie widziało. Tak, muszę przyznać, że dzisiejszy post jest w pewnym sensie terapeutyczny, pisząc o tym wszystkim można doznać czegoś w rodzaju oczyszczenia.
Pewnie znacie to uczucie, gdy wasi przyjaciele zawodzą. Mnie zawiedli już dawno, jakieś cztery lata temu i od tej pory jakoś nie znalazłam nikogo na ich miejsce. Kiedyś nie mogłam tego zrozumieć, że tak po prostu mnie olali, dziś nie robi to już na mnie żadnego wrażenia, pozostały tylko zdjęcia, które nic nie znaczą. Dziś, bez nich, czuję się jednak szczęśliwsza. Wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale cała przyjaźń polegała na śmianiu się z tych samych rzeczy. Później cały śmiech był już tylko wymuszony, a w końcu nie było już się z czego śmiać i wszystko się skończyło. Nie było żadnych kłótni, po prostu w pewnym momencie uświadomili sobie, że beze mnie jest lepiej. Dziś już tego nie żałuję, wiem, że tak jest lepiej. Jedyne, czego żałuję, to czas który zmarnowałam na granie i zmuszanie się do sztucznych uśmiechów.
Wiele rzeczy nie wyszło, pamiętam wszystkie moje porażki. Wiem, że to głupie - rozpamiętywanie niczego nie da, tym bardziej, że jedyną osobą, która o nich pamięta, jestem ja. Muszę się w końcu podnieść i zacząć coś robić, bo inaczej zwariuję.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Przede wszystkim w każdej porażce musisz znaleźć coś dobrego i zamienić ją w małe zwycięstwo. Pamiętaj - co nas nie zabije, to nas wzmocni, a każda porażka czegoś nas uczy. Przecież wszystko nie może nam wychodzić.
OdpowiedzUsuńJa każdą porażkę interpretuję jako krok do przodu. Niepowodzenia sprawiają, że jesteśmy bliżej sukcesu i szczęścia. To nieprawda, że przez porażki się cofamy. Może to co łączyło Ciebie z tymi ludźmi wcale nie było przyjaźnią. W końcu ta relacja nie polega tylko na śmianiu się z tych samych rzeczy. Przyjaźń to coś więcej i myślę, że ta prawdziwa jeszcze przed Tobą. W sumie to co najlepsze jest zawsze przed nami. Głowa do góry! :)
OdpowiedzUsuńPorażki powinniśmy traktować i znosić motywująco. Powinien to być dla nas powód, dla którego mielibyśmy się postarać o coś lepszego. Ważne jest, żeby wyciągać wnioski z każdej porażki :)
OdpowiedzUsuńO tak, ja teraz też mam wyjątkowo dosyć zimy. Wróciłam właśnie ze spaceru i mam całe przemoknięte buty, nie wspominając już o mokrych i zmarzniętych stopach. Topnieje śnieg, ale pewnie niedługo znowu będzie padał.. :/
OdpowiedzUsuńU nas nie dość, że wszędzie kałuże, to jeszcze wieje wiatr. Wyłażenie z domu na coś takiego to koszmar :/
UsuńJa mam za sobą wiele takich relacji, które się z biegiem czasu rozpadły. Ale nie żałuję ani ich ani czasu, który na nie poświęciłam. Mam niesamowite wspomnienia związane z tymi osobami, wychowywałam się z nimi, nauczyłam się od nich czegoś o ludziach. Chociaż teraz nawet na mnie nie patrzą, to przyjemnie jest myśleć, że coś robiłam w życiu.
OdpowiedzUsuńNo tak, można na to patrzeć także z takiej strony. Można to potraktować jako lekcję od życia o ludziach i o tym, komu warto ufać, a komu nie. Też mam z osobami, które zawiodły również dobre wspomnienia, ale teraz już nie odnoszę się do nich z sentymentem, traktuję je jak pewien etap w życiu, który już się skończył.
Usuń