czwartek, 7 marca 2013

7. Takie tam narzekanie.


Mamy mniej więcej środek tygodnia. Właściwie jest już za środkiem. Czekam na początek weekendu, bo ledwo mogę już wysiedzieć w szkole. Może to za sprawą naszego kochanego przedwiośnia, ludzie wokół łapią choroby, mnie też zaczyna coś brać. Akurat teraz, gdy mam bardzo "ambitne" plany, czyli wziąć się za naukę. Przeleciało już całe sześć miesięcy szkoły, dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że to już tyle. Niezbyt mi się to uśmiecha, ale muszę poprawić się w końcu z matmy i z chemii (ten, kto wprowadził te przedmioty do szkół powinien smażyć się w piekle). Gorzej, że im bardziej próbuję, tym bardziej nic mi nie wchodzi do głowy. Cały ten tydzień wlecze się i nie może się skończyć. Irytuje mnie ostatnio dosłownie wszystko: gdy ktoś łazi w pobliżu, gdy czegoś chce, gdy się odzywa i porusza. Spotkałam się z opinią, że gdy człowieka denerwuje to, że ktoś obok się porusza, to jest niewyspany - może to prawda. Na sto procent prawda. Przysypiam przez cały czas, jak w narkolepsji. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że NIGDY NIE MOGĘ SIĘ WYSPAĆ. Nawet w sobotę, nawet gdy położę się o siódmej i wstanę przed dwunastą w dzień. Kładę się późno, to fakt, bo nigdy nie mogę z niczym zdążyć. Budzę się zwykle bardzo wcześnie rano, za wcześnie i później nie mogę już normalnie spać, budzę się co dziesięć minut. Jeśli próbuję się zdrzemnąć w dzień, to później jest jeszcze gorzej - po przebudzeniu dopada mnie migrena, czego już w ogóle nie rozumiem. Mam jakieś zaburzenia.
Kawa to bzdura. Żeby ożywić się trochę przynajmniej na godzinę, muszę wypić dwie. A później przestaje działać.
A tak z innej beczki: ostatnio spotkałam dawno niewidzianą znajomą. Przyjaźniłyśmy się jeszcze dawno temu, w podstawówce, później wybrałyśmy inne szkoły i nasze drogi się rozeszły. Jak ci ludzie się zmieniają...Koleżanka była zawsze raczej cicha i spokojna, teraz widać, że się zmieniła: jest odważniejsza, ma nowych znajomych...no właśnie, nowych znajomych. To zwykle w nowym środowisku ludzie się zmieniają. W przypadku mojej koleżanki, zmiana wyszła na jej korzyść, chyba tak jest lepiej, chociaż...Gdybym nadal chodziła z nią do jednej klasy pewnie nawet bym tego nie zauważyła. Codzienność zaciera detale. Ludzie przyzwyczajeni do czegoś przestają dostrzegać zachodzące zmiany w ich otoczeniu.
Jak to jest z tymi spotkaniami po latach? Byłam trochę zawiedziona, szczerze mówiąc. Kilka lat milczenia jednak robi swoje. Więzi się zrywają i później nagle nie ma o czym rozmawiać. Grzecznościowe formułki i standardowe pytania. Dziwne, ale choć lubię wspominać, nie lubię takich powrotów do przeszłości. Nie potrafię sobie wyobrazić, że mogłabym próbować odnowić stare znajomości. Wiem, że to byłoby trudne. I czasochłonne. Może nawet sztuczne. Pewnie jestem na to za leniwa...Nie brakuje mi osób, które zostawiłam za sobą. Pewnie wiąże się to z nawykiem patrzenia w przyszłość. W końcu, chyba wszyscy mają ten nawyk. Jest wrodzony.
No właśnie, przyszłość. Muszę coś w końcu zrobić, bo czas przelatuje szybko. Niezauważalnie.

9 komentarzy:

  1. Chemia - zło. Matematyka - miłość ma :D
    Ja też się nie wysypiam NIGDY, chcę ciszy, spokoju i ciemności. Wtedy jest dobrze.
    Kawy nie uznaje, ani trochę mi nie pomaga.
    No właśnie, spotyka się niemal przyjaciół. I nie ma chęci ani tematu do rozmowy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie też nie działa, nie wiem, po co w ogóle to jeszcze piję :p

      Usuń
  2. Mam tak samo. Gdy położę się spać po południu, to potem budzę się jeszcze bardziej zaspana. A obecnie mam przerwę w nauce i popijam sobie kawkę z nadzieją, że mnie trochę obudzi. Pogoda źle wpływa na mój nastrój. A już jutro do szkoły, więc ta myśl to już kompletnie przytłacza mój zapał do czegokolwiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, no to widzę że nie jestem sama :) Pogoda zawsze ma wpływ, zdecydowanie jestem bardziej "do życia", kiedy świeci słońce.

      Usuń
  3. Ja z chemii przez dwa i pół roku jechałam w nieśpiesznym tempie na trójach i czwórkach. W trzeciej klasie dowiedziałam się, że moje wymarzone liceum punktuje ten przedmiot przy rekrutacji. Także obecnie przed każdą chemią siedzę nad ćwiczeniami i podręcznikiem. Będę chyba zmuszona polubić ten przedmiot, bo kolejnych trzech lat w dosyć chemicznej szkole chyba nie przetrwam. :D Natomiast matmę lubię.
    Ja czasem obserwuję z daleka moich dawnych bliskich znajomych i aż nie wierzę, jak bardzo się zmieniliśmy. Zupełnie inne drogi. Ja się bardziej zamknęłam, skupiłam na sobie, koleżanka, z którą łączył mnie sport, zrezygnowała z niego całkowicie na rzecz ćpania na imprezach, znajoma, z którą całe dzieciństwo przesiedziałam na placu zabaw, robi za szkolną dziwkę, dziewczyna, z którą kiedyś spędzałam każdy dzień, ma teraz grono znajomych, z którego nie kojarzę ani jednej osoby. To tylko niecałe dwa lata, a już niemożliwym jest odbudować taką relację. Boję się pomyśleć, co mnie będzie łączyć z ludźmi za kilkanaście lat. ^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi przyjaciele mniej więcej tak samo się zmienili. Piwko, papieroski, imprezy. Ostatnio oglądałam moje stare filmiki z dawnymi znajomymi, aż nie chce się wierzyć, że kiedyś byli inni.

      Usuń
  4. Może brakuje Ci jakiś witamin i dlatego nie możesz się wyspać? Ja czasem bardzo chciałabym odnowić stare kontakty, ale zwykle jest tak jak mówisz - ludzie się zmieniają i z osobami, z którymi kiedyś łączyło nas naprawdę dużo teraz nie mamy nic wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie mi brakuje witamin, tylko że ciągle to zaniedbuję, jem w pośpiechu, co będzie pod ręką.
      Starzy przyjaciele to w pewnym sensie zamknięty rozdział, do którego albo nie ma powrotu, albo będziemy tym powrotem zawiedzeni.

      Usuń
  5. No niestety narkolepsja to poważny problem i osoby cierpiące na tą chorobę na pewno nie raz borykają się z dużymi problemami. Konieczna jest zatem wizyta u specjalisty. Dla mnie choroba na początku nie była w ogóle znana, ale możecie o niej przeczytać na stronie https://baza-lekow.com.pl/nadmierna-sennosc-czyli-czym-jest-narkolepsja/ . Na początku wiele osób błędnie ją diagnozuje w samodzielnej diagnozie, traktując jako przemęczenie.

    OdpowiedzUsuń